- O czym była mowa na ostatnim spotkaniu?
- Jaki wybór staną przed dziećmi?
- Co opowiedziała im babcia?
- Co wiemy o Najświętszym Sercu Jezusa?
- Jak mamy wynagradzać Sercu Jezusa za grzechy ludzi?
Przez częstą komunię świętą zwłaszcza w pierwszy piątek miesiąca.
Dziś usłyszymy dalszą część historii Leszka, Krysi i Tadzika.
Sobotni wieczór. Jest już po kolacji. Wszystko ładnie wymyte i uporządkowane. Babunia pozwoliła dzieciom czekać na powrót rodziców, zapowiedziany około godziny 21-ej. Jednak Krysia ułożyła Kazika do snu. Leszek zapalił znicz przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Dzieci siadły na dywanie, otaczając babunię na fotelu. Teraz dopiero mogą się podzielić wrażeniami z pierwszopiątkowego nabożeństwa. Tadzik odzywa się pierwszy:
- Było dużo dzieci. Myśmy poszli blisko ołtarza, bo Leszek służył do Mszy świętej. Ksiądz Proboszcz nas zobaczył, serdecznie powitał i uśmiechnął się do mnie.
- Jednak dla mnie najważniejsze było jego kazanie - zauważył Leszek.
- Może mi każde z was przypomni coś z tej nauki o Bożym Sercu? - proponuje babunia.
- W Liturgii Słowa - mówi Leszek - była Ewangelia świętego Mateusza o tym, jak to Pan Jezus zaprasza: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy i uczcie się ode Mnie, ponieważ jestem cichy i pokornego Serca".
- Ksiądz wyjaśnił nam tę Ewangelię - dodaje Krysia - Mówił o Panu Jezusie, jakby sam widział i słyszał, i odgadywał Jego największe pragnienia.
- Kto z was zapamiętał, jakie są te pragnienia Jezusa?
- Pan Jezus chce mojego największego szczęścia w niebie - oznajmił Tadzik - i chce mnie nauczyć, jak to szczęście zdobyć.
- Bo my musimy być podobni do Pana Jezusa - dodaje Krysia.
- Jeden chłopak zapytał głośno - mówi Tadzik - czy my mamy tak samo się ubierać jak Pan Jezus i nosić takie same długie włosy? Chłopcy zaczęli się śmiać, ale Ksiądz powiedział, że to pytanie wcale nie jest takie śmieszne i odpowiedział na nie.
- Ja to opowiem - powiedział Leszek - Mamy być podobni do Zbawiciela nie z zewnątrz, ale od wewnątrz. Pan Jezus powiedział to wszystko i dlatego zwrócił naszą uwagę na swoje własne Serce, czyli na to, co jest najgłębsze w naszej duszy. Pan Jezus jest umiłowanym Synem Ojca Niebieskiego, więc jest samą Miłością. W Ewangelii czytamy: "Oto Syn mój umiłowany, w którym sobie upodobałem". Dlatego im ktoś jest podobniejszy do Jezusa, tym jest milszy Bogu.
- Jeszcze Ksiądz wyjaśnił - dorzuca Krysia - że nasze duchowe serce, a nie to, które puka i doprowadza krew, musi stać się podobne do Serca Pana Jezusa. Wtedy moja koleżanka, Kasia, zapytała, jak to możemy zrobić, kiedy nie widzimy ani swojego serca, ani Serca Pana Jezusa.
- Pamiętam - wtrąca Tadzik - że Ksiądz odpowiedział bardzo poważnym i gorącym głosem: To jest łaska, o którą każdy musi prosić Boga, żeby poznać Serce Zbawiciela i swoje własne serce. Ja to pamiętam, bo mnie się to bardzo podobało.
- To może powiemy babuni tę krótką modlitwę, której nas Ksiądz nauczył - proponuje Leszek. I dzieci mówią razem: Jezu cichy i Serca pokornego, uczyń serca nasze według Serca Twego. A Leszek dodaje:
- Dlatego już teraz musimy poznawać pilnie Pana Jezusa, ucząc się religii, słuchając kazań, czytając Ewangelię, rozmawiając z Nim na modlitwie i często Go przyjmując do serc naszych w Komunii świętej.
Babunia z radością słuchała opowiadania wnucząt, ale zbliżała się pora powrotu rodziców i trzeba było przerwać gawędę. Jednak Tadzik prosi:
- Jeszcze Ksiądz nam kazał coś zrobić, a ja nie pamiętam, co to było?
- Mamy pomyśleć - pomaga Tadzikowi Krysia - o tym, że Pan Jezus miał najpiękniejsze i Najświętsze Serce, które kochało Boga Ojca i każdego człowieka. A potem mamy spojrzeć na swoje własne serce i zobaczyć, co trzeba z niego wyrzucić, bo to się Panu Bogu nie podoba, na przykład: pycha, zazdrość, chciwość... Starsze dzieci mają poszukać w Ewangelii, co mówi Pan Jezus o sercu człowieka.
Leszek uzupełnia wypowiedź Krysi:
- Ksiądz nie tylko polecił, żeby wyrzucać ze swego serca niedobre uczucia, ale powinniśmy też na każdy miesiąc wybrać sobie coś dobrego, w czym pragniemy upodobnić się do Serca Pana Jezusa. Na przykład: kto jest pyszny, może wybrać pokorę itd.
Babunia i dzieci klękają do wieczornej modlitwy. Leszek przewodniczy. Przy rachunku sumienia Krysia podchodzi do babuni i szepcze jej coś do ucha i całuje w rękę /Krysia przeprosiła babunię za to, że się niegrzecznie odezwała na zwróconą jej uwagę za nieporządek w łazience/. Tadzik podał rękę Leszkowi na znak zgody, bo była między nimi kłótnia o znaczki.
Tymczasem nikt nie zauważył, że tylnym wejściem, od strony kuchni, wsunęli się cichutko rodzice i gdy dzieci wstały, by zaśpiewać Apel Jasnogórski, piękny męski głos ojca i mamy połączyły się z drżącym głosem babuni i dźwięcznym śpiewem dzieci.
Co za cudowna niespodzianka! Nawet Kazik się budzi. Wyskakuje w piżamce z łóżka i w radosnych podskokach zawisa ojcu na szyi. Leszek już szepcze mamie dobrą wiadomość, że tak dobrze wszystko im się udało.
Ale już się robi późno i trzeba się trochę pośpieszyć. Krysia pomaga babuni w podaniu kolacji i rodzicom. Rodzice dzielą się swoją radością, że w powrotnej drodze mogli być na Jasnej Górze. Byli tam na Mszy świętej, przyjęli Komunię świętą i przez ręce Maryi ofiarowali na nowo całą rodzinę z babunią na czele Najświętszemu Sercu Jezusa. I gdy rodzice jedli z apetytem starannie przygotowaną kolację, Leszek zabrał głos, jakby już był lektorem przemawiającym w kościele:
- Tato i mamo, my też mamy dla was małą niespodziankę, również dla babuni. Wczoraj był pierwszy piątek i Ksiądz powiedział nam, jak mamy odpowiedzieć na pełne miłości wołanie Jezusa: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy i uczcie się ode Mnie". Zrozumieliśmy, że mamy obowiązek pracować, by nasze serca upodobnić do Najświętszego Serca Pana Jezusa. W każdy pierwszy piątek mam się zastanowić, co trzeba usunąć z mojego serca, co się w nim Panu Bogu nie podoba? Powinniśmy też pracować nad tym, by zdobyć jakąś cechę, która by upodobniła nasze serca do Serca Jezusowego. I Ksiądz Proboszcz rozdał tym dzieciom, które się zdecydowały podjąć tę pracę, takie małe książeczki kontrolne i pouczające zarazem. A my poprosiliśmy o trzy książeczki więcej. I Leszek podał książeczkę ojcu, Krysia mamie, a Tadzik babuni. Krysia uzupełniła to, co powiedział Leszek:
- Mamusiu, tatusiu i babuniu, ponieważ jesteśmy rodziną poświęconą Sercu Jezusa i Maryi, zapraszamy was dzisiaj, byście razem z nami chcieli prowadzić tę pracę w Szkole Serca Pana Jezusa.
Nastąpiła chwila ciszy. Mamie ze wzruszenia aż łzy stanęły w oczach. Wreszcie ojciec przerwał milczenie:
- Dzieci, takie zaproszenie raduje serce moje, a z pewnością także serce mamy i babuni! Gdy będziemy sobie wspólnie pomagać w pracy nad tą przemianą serc, będzie ona owocniejsza i radosna. Może już w tej chwili wam przeczytam, co proponuje Pan Jezus na ten miesiąc w tak ładnie przygotowanej książeczce.
Dzieci klaskają w dłonie na znak aprobaty, a ojciec czyta:
- Jezus ma Serce kochające Ojca Niebieskiego, najposłuszniejsze. Uczę się od Jezusa wypełniać Boże przykazania, pamiętać o moim Ojcu w niebie /modlitwa rana i wieczora, Msza święta i Komunia święta, dziesiątka różańca/ a także być posłusznym swoim ziemskim rodzicom.
I na zakończenie ojciec dodaje:
- Na dobranoc poprosimy razem: Jezu, daj mi serce kochające Ojca w niebie, a ludzi na ziemi, podobne do Twego Serca. Królowo Polski, módl się za nami.
- Jak zakończyły się wątpliwości dzieci związane z obecnością na Mszy św. i u Komunii świętej w pierwszy piątek?
- Jakie polecenie Pana Jezusa ze Mszy św. zapamiętały dzieci najlepiej? Uczcie się ode Mnie bo jestem cichy i pokorny sercem.
- Skąd znamy te słowa Jezusa?
Mt 11,28-29
(UWAGA - teraz omawiamy równolegle historię i tekst Ewangelii!)
- Kogo woła do siebie Jezus? Tych, którym jest trudno, ciężko w życiu.
- Co im obiecuje? Że ich pokrzepi, da im siły.
- Co mają robić ci, którzy przychodzą do Jezusa? Uczyć się od Jezusa, brać wzór z Serca Jezusa, stawać się do Niego podobnym.
- W jaki sposób serca ludzi mogą się stawać podobne do Serca Jezusa? Kiedy usuwamy z serca jakąś złą cechę, a pracujemy nad tym aby zdobyć jakąś dobrą cechę, która upodabnia nas do Jezusa.
- Kiedy dzieci postanowiły szczególnie zastanawiać się nad upodabnianiem swojego serca do Serca Jezusa? W pierwszy piątek miesiąca.
- Co wydarzyło się w czasie, gdy dzieci wieczorem modliły się? Wrócili ich rodzice.
- Co ważnego zrobili rodzice podczas pobytu poza domem? Byli w Częstochowie i poświęcili rodzinę Najświętszemu Sercu Jezusa.
- Co dzieci zaproponowały rodzicom? By wspólnie pracować nad upodobnieniem swoich serc do Serca Jezusa.
- Jakie było zadanie dzieci na pierwszy miesiąc? Uczyć się od Jezusa wypełniać Boże przykazania, pamiętać o Ojcu w niebie (modlitwa rana i wieczora, Msza święta i Komunia święta, dziesiątka różańca) a także być posłusznym swoim ziemskim rodzicom.
- Co w takim razie my możemy robić, aby upodabniać się do Serca Jezusa?
Tu animator zwraca uwagę na to, że właściwie jeśli solidnie spełniamy swoje obowiązki dziecka i ucznia, to upodabniamy się do Serca Jezusowego.