Po modlitwie i przedstawieniu tematu animator czyta historię:
Działo się to na rekolekcjach dla ministrantów kilka lat po wojnie. Chłopcy już spali. Ksiądz opiekun jeszcze długo przechadzał się obok namiotu. Rozmawiał z Bogiem o chłopcach. Wokół panowała cisza.
Wtem coś zaszeleściło obok jednego z namiotów. Ksiądz przystanął i nasłuchiwał. Po chwili spostrzegł małą postać zmierzającą w jego stronę. W świetle księżyca rozpoznał małego Krzysia. Krzyś był najmłodszym ministrantem. Został przyjęty niedługo przed wakacjami.
- Dlaczego nie śpisz?
- Czy mogę z księdzem porozmawiać?
- Jesteś może chory?
- Nie... Ja tak tylko, ja chciałbym coś księdzu powiedzieć...
Usiedli na pniach po ściętych drzewach. Gwiazdy się skrzyły na niebie i przeglądały się w spokojnej toni jeziora. Dotąd nie miał czasu by zainteresować się bliżej tym małym chłopcem. Nie wiedział, że to dziecko przeżyło tak wiele.
Krzyś dokładnie pamiętał dzień, w którym jacyś dobrzy ludzie oddali go do domu dziecka. Na pozór było tam dobrze. Miał co jeść, otrzymywał ubranie. Mógł się bawić z kolegami i uczyć się. Stale jednak odczuwał jakiś dziwny brak. Nie miał obok siebie kochających rodziców i nie wiedział, co się z nimi stało. Ostatni raz widział ich jeszcze przed wojną. Tęsknił za nimi bardzo, tak bardzo, że nieraz nie mógł się uczyć, ani bawić, ani też zasnąć. Wierzył, że przecież przyjdą do niego i zabiorą go ze sobą. Niestety... Nie przychodzili...
Krzyś nie chciał dłużej czekać. Postanowił ich sam odnaleźć! Szukał okazji ucieczki. Nie udawało się. Pewnego dnia wpadł na pomysł. Wdrapał się niepostrzeżenie na zakładowy samochód i schował się między skrzynie. Niedługo później już był w mieście. Podczas gdy kierowca wstąpił do sklepu, by odebrać zamówiony towar, Krzyś wyskoczył i był wolnym. Rozpoczął wędrówkę po mieście. Nie wiedział gdzie, ale był przekonany, że odnajdzie swoich rodziców. Błąkał się długo po ruchliwych ulicach, smutny i głodny. Wodził badawczym wzrokiem po przechodniach, po tramwajach i autobusach. Wreszcie znużony i przemęczony usiadł na pustej ławce w parku. Zbliżała się noc, na dworze było coraz chłodniej. Spod powiek wymykały się łzy i znaczyły ślady na zziębniętych policzkach. Zasnął.
Na drugi dzień obudził się w ciepłym i czystym łóżeczku. Nie mógł zrozumieć, na co odważył się w przeddzień i nie wiedział, kim są ci dobrzy ludzie, którzy wczoraj przechodząc parkiem zbudzili go, wypytywali życzliwie, a potem zabrali do domu, nakarmili. Pokochał ich od pierwszego wejrzenia, lękał się jedynie, by po jakimś czasie nie zechcieli oddać go z powrotem do Domu Dziecka.
Tymczasem pewnego dnia stało się coś, co przechodziło wszelkie oczekiwania. Krzyś nie pamiętał, ile to dni upłynęło od chwili ucieczki ani jak długo przebywał na nowym miejscu. Pamiętał jednak, że znowu płakał, lecz płakał z wielkiej radości. Dobrzy państwo u których mieszkał, nie tylko, że nie oddali go do domu dziecka, lecz dali mu swoje nazwisko i powiedzieli w obecności zebranej rodziny, że odtąd będzie ich ukochanym synem, a oni chcą być jego dobrymi rodzicami...
Było już bardzo późno, gdy Krzyś skończył opowiadać.
- Proszę księdza, co ja mam robić, by być dobrym? Nie chciałbym sprawiać zawodu swoim przybranym rodzicom.
- Pamiętasz Krzysiu - odezwał się ksiądz po chwili milczenia - o czym rozmawialiśmy wieczorem?
- Pamiętam - wyszeptał chłopczyk.
- Teraz ci coś dopowiem. Dobrzy państwo dali ci swoje nazwisko. Nazywasz się tak, jak oni i przez to stałeś się ich wybranym synem. Pan Bóg dał nam coś więcej. On dał nam Siebie i coś ze swego życia i przez to uczynił nas swymi dziećmi. Miłość Boża w nas - łaska Boża czyni nas dziećmi Bożymi.
Jeżeli chcesz być dobrym synem przybranych rodziców, staraj się być dobrym synem Boga.
Przy pomocy pytań omawiamy powyższą historię.
- Co jest najtrudniejsze do przeżycia dla dziecka?
- Co stało się z rodzicami Krzysia?
- Gdzie trafił Krzyś?
- Dlaczego nie czuł się dobrze w domu dziecka, mimo że się nim tam dobrze opiekowano?
- Co postanowił zrobić w tej sytuacji?
- Czym się skończyła jego ucieczka?
- Czego bał się Krzyś będąc u ludzi, którzy się o niego zatroszczyli?
- Jakie wydarzenie wycisnęło mu łzy radości?
- Co chciał czynić Krzyś wobec swoich nowych rodziców? Stać się dla nich jak najlepszym dzieckiem.
Animator proponuje, aby pomóc Krzysiowi i poradzić mu, co ma zrobić by być dobrym dzieckiem dla swoich rodziców. Uczestnicy podają wszystkie możliwe propozycje, a jedna osoba spisuje na arkuszu wszystkie cechy, postawy i zachowania dobrego dziecka. Potem do tych pomysłów wrócimy.
- Co takiego ta historia może nam powiedzieć o Bogu? W rozmowie animator naprowadza na poznanie prawdy o tym, że Bóg jest naszym Ojcem.
- Skąd wiemy, że Bóg jest naszym Ojcem? 1J 3,1
- Kim jesteśmy dla Boga? Jego dziećmi. Tak jak ci państwo z historii adoptowali Krzysia, uczynili go swoim dzieckiem, dali mu swoje nazwisko, zaopiekowali się nim i otoczyli go swoją miłością, tak samo czyni Pan Bóg wobec każdego z nas. Każdego z nas uczynił swoim przybranym dzieckiem, każdego z nas adoptował, każdego z nas otoczył swoją miłością.
- Kiedy staliśmy się dziećmi Bożymi? Na Chrzcie.
- Pamiętacie, co takiego mówiliśmy o Bogu jako naszym Ojcu na rekolekcjach? Że jest naszym najlepszym Ojcem, troszczy się o nas, zależy Mu na nas, bardzo nas kocha, każdego dnia nami się opiekuje.
- Co możemy zrobić, by pokazać Bogu, że Go kochamy i jesteśmy Mu wdzięczni za to, że uczynił nas swoimi dziećmi?
Animator wraca do kartki z cechami dobrego dziecka i grupa wspólnie pracując próbuje zobaczyć czy i w jaki sposób poszczególne cechy pasują do postawy dziecka Bożego.
Tak jak Krzyś dla swoich rodziców chciał być coraz lepszym dzieckiem, tak my będziemy się uczyć jak stać się dobrymi dziećmi Bożymi. Przez cały rok, na spotkaniach Oazy Dzieci Bożych, będziemy odkrywali jakim powinno być dziecko Boże, o czym powinno myśleć i jak się zachowywać.
Animator od razu powinien powiedzieć kilka słów o konieczności systematycznego uczęszczania na spotkania: nie tylko na te radosne, gdy chwalimy Boga na wycieczkach, nie tylko na próby scholi i podczas śpiewu w niedzielę, ale przede wszystkim na cotygodniowe spotkania w małej grupie, gdzie będziemy się uczyć jak być zawsze radosnymi i dobrymi.
Rozdajemy każdemu "Zasady Dzieci Bożych" i zapowiadamy, że w ciągu kolejnych spotkań będziemy je omawiać i uczyć się je wypełniać w życiu.
Zasady Dzieci Bożych:
1. Modlitwa poranna i wieczorna
2. Msza święta w niedzielę i raz w ciągu tygodnia
3. Posłuszeństwo rodzicom
4. Codzienna dziesiątka różańca
Kończąc spotkanie od razu zapytać jak tym, którzy byli już na rekolekcjach udało się wypełnianie podjętych na czas wakacji postanowień, które należy jeszcze kontynuować, co w nich zmienić, dodać. Zapowiedzieć, że będziemy starali się co tydzień o tej trudnej pracy nad postanowieniami rozmawiać, aby się nie zniechęcić, ale wytrwać w postanowieniach aż do zmiany zachowania na takie, jakie przystoi dobremu dziecku Bożemu.