1. Święci - drogowskazami w drodze.

Rozmowa wprowadzająca w temat
- Po co przychodzimy na spotkania?
W rozmowie może paść wiele różnych odpowiedzi. Zasadniczo, będą one zmierzały do tego, że chodzimy by poznać Boga i stać się lepszymi.

- A jak bardzo dobrymi mamy się stawać?

Mt 5,48

Bądźcie więc i wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.
- Jakie to są wymagania?
Bardzo wysokie. Mamy być doskonałymi jak Bóg, a to oznacza: stawać się  ś w i ę t y m i.
- Co mam robić, by stawać się lepszym?
- Czy wystarczy jedynie poznać, jaki mam być?
Nie, bo trzeba to jeszcze wprowadzić w swoje życie. Z reguły dobrze już znamy Ewangelię, wiemy jacy mamy być, ale dokładnie nic nam z tego nie wychodzi!
- Czy, w takim razie, jest to w ogóle możliwe? Czy jest ktoś, kto do tego doszedł?
Święci. Są to ludzie tacy sami jak my, mają swoje wady, grzechy i słabości, ale jednak pokazali, że przemiana życia jest możliwa, że świętość jest czymś osiągalnym dla człowieka. Przez najbliższy czas na naszych spotkaniach będziemy poznawali wielu Świętych.

-> Jakich Świętych znamy?
Przypominamy sobie kilku najbardziej znanych. Wyliczamy.
- Ilu jest wszystkich znanych Świętych?
Bardzo dużo. Sam Jan Paweł II wyniósł do chwały ołtarzy około 500 Świętych i 2 tyś. Błogosławionych!
- Czy każdy człowiek ma przyporządkowanego sobie jakiegoś szczególnego Świętego?
Patrona ze chrztu - tego, którego nosimy imię.
- Czy coś o nich wiemy?
Każde dziecko powie coś o swoim Patronie

-> Co to znaczy być świętym?
- Kogo uważamy za świętego?
- Czy chcielibyśmy sami stać się świętymi?

- Czy warto zajmować się Świętymi sprzed wielu lat, czy wieków? Czy ich życie coś nam dzisiaj może powiedzieć?
Po chwili rozmowy i poszukaniu pomysłów przez uczestników przechodzimy do fragmentu autobiografii św. Ignacego.

-> Jakie mogą płynąć pożytki z poznania życia Świętych, dowiemy się na podstawie życia św. Ignacego Loyoli.
- Co o nim już wiemy? (patrz ostatnie spotkanie z cyklu "Ojcze Nasz").
- prowadził życie światowe
- w czasie oblężenia twierdzy został ranny w nogę (i wiele innych elementów, ale te fakty są nam potrzebne jako wstęp do lektury).
Posłuchajmy, jak on sam opisuje to, co działo się z nim dalej:

Pan nasz przywracał mu zdrowie. Czuł się już tak dobrze, że uważał się prawie za zdrowego, z tym tylko wyjątkiem, że nie mógł jeszcze stąpać chorą nogą i dlatego musiał leżeć w łóżku. A ponieważ bardzo był rozmiłowany w czytaniu książek światowych i pełnych różnych zmyślonych historii, tak zwanych romansów rycerskich, więc czując się dobrze poprosił dla zabicia czasu o jakieś książki tego rodzaju. W tym domu nie było jednak żadnych takich książek, które zwykł był czytać. Dlatego dano mu Życie Chrystusa i księgi Żywotów Świętych.
Czytał więc często te książki i nawet poczuł w sobie pewien pociąg do tego, co tam było napisane. A kiedy przerywał to czytanie, rozmyślał niekiedy nad tym, co przeczytał. (...)
Tymczasem Pan nasz spieszył mu z pomocą i sprawiał, że po światowych myślach następowały inne, zrodzone z tego, co przeczytał. W rzeczy samej podczas czytania Żywotu Pana naszego i Żywotów Świętych, myślał nad nimi i tak rozważał sam w sobie: "Co by to było, gdybym zrobił to, co św. Franciszek, albo co zrobił św. Dominik?". I rozmyślał o wielu rzeczach, które wydawały mu się dobre, a zawsze miał na oku rzeczy trudne i ciężkie. A kiedy je sobie przedstawiał, wydawało mu się rzeczą łatwą wcielić je w czyn. I całe jego rozważanie sprowadzało się do tego, że mówił sam do siebie: "Św. Dominik zrobił to, więc i ja muszę to zrobić. Św. Franciszek zrobił to, więc i ja muszę to zrobić". Myśli te trwały w nim przez dłuższy czas, potem znów inne rzeczy je przerywały i nachodziły go myśli światowe. (...)
Uzyskawszy niemało światła z tej lektury zaczął więc rozmyślać o swoim przeszłym życiu i o tym, jak wielki ciążył na nim obowiązek pokutowania za nie. Wtedy też zrodziło się w nim pragnienie naśladowania Świętych. I nie tyle zastanawiał się nad szczegółami, ile raczej obiecywał sobie, że przy łasce Bożej dokona tego, czego oni dokonali. Jedynym jego pragnieniem było, po odzyskaniu zdrowia udać się do Jerozolimy i praktykować takie umartwienia, jakich pragnie serce hojne i rozpalone miłością Bożą.
Św. Ignacy Loyola, Opowieść pielgrzyma. Autobiografia, nr 5 -9.

- Co przeżywał św. Ignacy?
- Jak doszło do jego nawrócenia?
- Co dało mu czytanie życiorysów Świętych?

-> Co nam może dać zajmowanie się, na spotkaniach, życiem Świętych?
- Dlaczego poznanie Świętych może nam pomóc?
- Święci pokazują, że świętość jest możliwa - "św. Dominik to zrobił, to i ja muszę". - pokazują  j a k  żyć Ewangelią. My wiemy, co jest dobre, a życie Świętych pokazuje sposób, czyli  j a k  to zrobić.
- dają nam gorliwość ducha. Tak jak w Ignacym rodziło się pragnienie naśladowania Świętych, tak samo może się ono rodzić w nas, gdy czytamy ich życiorysy. - mając dobry wzór, rzeczy trudne i ciężkie wydają się nam łatwiejsze i prostsze. - Święci wstawiają się za nami u Boga, więc znając ich możemy, w sytuacjach dla nas trudnych, prosić o ich wstawiennictwo czyli modlić się do nich.

ZADANIE: Napiszę krótki życiorys swojego Patrona. Ułożę modlitwę do swojego Patrona, prosząc Go o potrzebną mi pomoc.

« powrót

Święci   Modlitwa   Rekolekcje Głotowo      Pielgrzymka do Strzelna      Fotografie 2004